Dzień 3 Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu

 Witamy serdecznie wszystkich internautów śledzących nasze pielgrzymie zmagania. Dostąpiliśmy zaszczytu podsumowania trzeciego dnia naszej „rowerowej krucjaty”.
Pobudka miała miejsce o godzinie 6.30, a już o 7.00 „krzepiliśmy ducha" poranną Eucharystią. Po obfitym i godnym śniadaniu, którym podjęła nas „Rene” w gościnnych progach swego lokalu (serdeczne dzięki za smaczne jedzenie i miłą atmosferę), ruszyliśmy dziarsko z kopyta na kluczowy etap.

Dzisiejszy trasa liczyła 75 km i przebiegała przez malownicze tereny województwa świętokrzyskiego i śląskiego. Polska z perspektywy siodełka rowerowego zyskuje zupełnie inny wymiar, nieporównywalny z tym, widzianym przez okna pędzących samochodów. Mieliśmy czas podziwiać piękno świętokrzyskich pejzaży i napawać się zielenią otaczających lasów. Pierwszy postój miał miejsce po 30 km w Koniecpolu na placu zabaw tamtejszej szkoły podstawowej, gdzie uzupełnialiśmy płyny i jedliśmy batoniki regeneracyjne. Kolejną przerwę mieliśmy przy Sanktuarium Św. Anny, gdzie natłok pielgrzymujących do tego miejsca wiernych uniemożliwił nam spotkanie z Siostrami, z którymi widzieliśmy się rok temu. Teraz tylko pozostała nam indywidualna modlitwa.

Następnym punktem naszej pielgrzymkowej wędrówki było Sanktuarium Św. Ojca Pio na Przeprośnej Górce. Nieoczekiwanie z Górką, szczególnie „serdecznie” przeprosiły się nasze dzielne Panie, gdyż podjazd do sanktuarium jest stromy i pokonywany był w pełnym słońcu. Niekoronowanym liderem tego etapu był Andrzej, który aż trzykrotnie reanimował dętkę (a i tak na Jasną Górę dojechał na „kapciu”). Innym wesołym akcentem na Przeprośnej Górce była samoczynna salwa dętki w kole roweru sympatycznego pana Wiesława – oj, czym ci Bracia na to sobie zasłużyli? Kilka gum także złapał nasz kolega Maciej, ale za każdym razem, gdy naprawiał koło był pewny, że już na pewno ten problem się nie powtórzy. Trud pielgrzymów ukoiła interesująca prelekcja Ojca – gospodarza tego miejsca na temat posłannictwa Św. Ojca Pio, której wysłuchaliśmy w miłym chłodzie świątyni. Następnie każdy z nas ucałował relikwie Patrona tego miejsca. Przed opuszczeniem sanktuarium zrobiliśmy pamiątkowe wspólnie zdjęcie z oprowadzającym nas Ojcem, podziwiając jednocześnie panoramę Częstochowy z górującą nad miastem wieżą jasnogórskiego klasztoru.

Z Górki, prowadzeni przez Maryję, popędziliśmy w dół do Częstochowy, w której nasze zwarte kolumny wzbudzały szczere zainteresowanie i gesty sympatii mieszkańców i innych użytkowników dróg. Nasz szlak pielgrzymi wiódł, Aleją Najświętszej Maryi Panny, do celu naszej pielgrzymki - wprost na jasnogórskie wzgórze. Po krótkiej modlitwie u stóp Sanktuarium, udaliśmy się do domu pielgrzyma prowadzonego przez Siostry Szarytki. O trudach dzisiejszej drogi i naszym zmęczeniu mógł świadczyć odgłos rozchodzącego się w czasie spożywanego przez nas wyśmienitego posiłku – jeden z naszych „szwagrów” – Paweł, skojarzył ten dźwięk ze szczękiem oręża w sali fechtunku. Serdeczne Bóg zapłać Siostrom, za tak miłe przyjęcie umęczonych trudami pielgrzymów. 

Po sprawnym rozlokowaniu w pokojach naszej „rowerowej owczarni” bardziej zmęczona część „naszej czeredki” odpoczywała, natomiast „młode wilki” zwiedzili Częstochowę na rowerach – ech, ta młodość!

Około godziny 20.00. spotkaliśmy się na dziedzińcu domu pielgrzyma, gdzie nasi księża, w wesołej atmosferze rozdali nam pielgrzymkowe koszulki i plakietki – dzięki nim krocząc dumnie na spotkanie z Jasnogórską Panią byliśmy rozpoznawalni zarówno w drodze, jak też i w samej świątyni. Ukoronowaniem dzisiejszego pełnego wrażeń i doznań dnia, był Apel Jasnogórski, na którym niektórzy z nas mieli zaszczyt poprowadzić Modlitwę Różańcową. Tak wzmocnieni z Matką udaliśmy się na zasłużony nocleg.

Andrzej, Paweł, Robert, Tomek

zdjęcia z trzeciego dnia w galerii 

Kazanie ks. Roberta Karczmarka z Mszy Św. we Włoszczowej