| Dzień 3 |
|
|
|
|
Dzisiejszy trasa liczyła 75 km i przebiegała przez malownicze tereny województwa świętokrzyskiego i śląskiego. Polska z perspektywy siodełka rowerowego zyskuje zupełnie inny wymiar, nieporównywalny z tym, widzianym przez okna pędzących samochodów. Mieliśmy czas podziwiać piękno świętokrzyskich pejzaży i napawać się zielenią otaczających lasów. Pierwszy postój miał miejsce po 30 km w Koniecpolu na placu zabaw tamtejszej szkoły podstawowej, gdzie uzupełnialiśmy płyny i jedliśmy batoniki regeneracyjne. Kolejną przerwę mieliśmy przy Sanktuarium Św. Anny, gdzie natłok pielgrzymujących do tego miejsca wiernych uniemożliwił nam spotkanie z Siostrami, z którymi widzieliśmy się rok temu. Teraz tylko pozostała nam indywidualna modlitwa. Następnym punktem naszej pielgrzymkowej wędrówki było Sanktuarium Św. Ojca Pio na Przeprośnej Górce. Nieoczekiwanie z Górką, szczególnie „serdecznie” przeprosiły się nasze dzielne Panie, gdyż podjazd do sanktuarium jest stromy i pokonywany był w pełnym słońcu. Niekoronowanym liderem tego etapu był Andrzej, który aż trzykrotnie reanimował dętkę (a i tak na Jasną Górę dojechał na „kapciu”). Innym wesołym akcentem na Przeprośnej Górce była samoczynna salwa dętki w kole roweru sympatycznego pana Wiesława – oj, czym ci Bracia na to sobie zasłużyli? Kilka gum także złapał nasz kolega Maciej, ale za każdym razem, gdy naprawiał koło był pewny, że już na pewno ten problem się nie powtórzy. Trud pielgrzymów ukoiła interesująca prelekcja Ojca – gospodarza tego miejsca na temat posłannictwa Św. Ojca Pio, której wysłuchaliśmy w miłym chłodzie świątyni. Następnie każdy z nas ucałował relikwie Patrona tego miejsca. Przed opuszczeniem sanktuarium zrobiliśmy pamiątkowe wspólnie zdjęcie z oprowadzającym nas Ojcem, podziwiając jednocześnie panoramę Częstochowy z górującą nad miastem wieżą jasnogórskiego klasztoru. Z Górki, prowadzeni przez Maryję, popędziliśmy w dół do Częstochowy, w której nasze zwarte kolumny wzbudzały szczere zainteresowanie i gesty sympatii mieszkańców i innych użytkowników dróg. Nasz szlak pielgrzymi wiódł, Aleją Najświętszej Maryi Panny, do celu naszej pielgrzymki - wprost na jasnogórskie wzgórze. Po krótkiej modlitwie u stóp Sanktuarium, udaliśmy się do domu pielgrzyma prowadzonego przez Siostry Szarytki. O trudach dzisiejszej drogi i naszym zmęczeniu mógł świadczyć odgłos rozchodzącego się w czasie spożywanego przez nas wyśmienitego posiłku – jeden z naszych „szwagrów” – Paweł, skojarzył ten dźwięk ze szczękiem oręża w sali fechtunku. Serdeczne Bóg zapłać Siostrom, za tak miłe przyjęcie umęczonych trudami pielgrzymów. Po sprawnym rozlokowaniu w pokojach naszej „rowerowej owczarni” bardziej zmęczona część „naszej czeredki” odpoczywała, natomiast „młode wilki” zwiedzili Częstochowę na rowerach – ech, ta młodość! Około godziny 20.00. spotkaliśmy się na dziedzińcu domu pielgrzyma, gdzie nasi księża, w wesołej atmosferze rozdali nam pielgrzymkowe koszulki i plakietki – dzięki nim krocząc dumnie na spotkanie z Jasnogórską Panią byliśmy rozpoznawalni zarówno w drodze, jak też i w samej świątyni. Ukoronowaniem dzisiejszego pełnego wrażeń i doznań dnia, był Apel Jasnogórski, na którym niektórzy z nas mieli zaszczyt poprowadzić Modlitwę Różańcową. Tak wzmocnieni z Matką udaliśmy się na zasłużony nocleg. Andrzej, Paweł, Robert, Tomek |



Witamy serdecznie wszystkich internautów śledzących nasze pielgrzymie zmagania. Dostąpiliśmy zaszczytu podsumowania trzeciego dnia naszej „rowerowej krucjaty”.