|
Ponad bodzentyńskie łąki Wznosi się słońce lipcowe I spogląda przez zasłonki Na schronisko młodzieżowe
Wewnątrz budzą się pielgrzymi, Pokonawszy już dzień drogi, Wstanie sprawia trud olbrzymi, Lecz nim stanie się na nogi,
Jeszcze wraca sen stracony: Stół - na stole, chleb, ser, mięso, Ksiądz w tym czasie, bijąc w dzwony, Rozpoczyna nabożeństwo.
Rozbrzmiewają stare pieśni, Na Mszy Świętej, bladym świtem, Choć pielgrzymi głodni, senni, Śpiewają ciszej i ciszej…
Nowej siły ze śniadaniem Brać nasza w końcu nabiera: „Pobłogosław Panie, Z wysokiego Nieba…”
Ksiądz tę pieśń zaintonował, I już dziesiąt głosów śpiewa: „Hej, co by na tym stole Nie zabrakło chleba”
Kończy się posiłek ranny, Znana jest trasa dzisiejsza – Do Włoszczowej wyruszamy Ktoś już krzyczy „Gruuupa pierwsza”.
W trzech kolumnach zdobywamy Górę o nazwie Barbórka, Trud zaś wszystkim wynagradza Panorama istnie cudna.
To preludium. Gdyż po chwili Góry piętrząc się przed nami, Aby podróż nam umilić Wzbogacają podjazdami Każdą drogę, każdą ścieżkę, Którą z trudem przemierzamy. A do tego upał jeszcze Sprawia, że niedowierzamy,
Iż w Ojczyźnie ta piegrzmka, Nie na Krecie się odbywa. Chociaż miejsce, gdzie zmierzamy, Bardziej Wilno przypomina.
W Skarżysko-Kamiennej z dala Sanktuarium dostrzegamy, Chroni się tu grupa cała - Pod sklepieniem Ostrej Bramy.
Tu nas właśnie, pod tym schronem Matka opieką otacza I nad swych pielgrzymów gronem Wnet kojący cień roztacza.
Stąd już droga niedaleka, Jeszcze postój pod kościołem, Już kolacja na nas czeka, W restauracji we Włoszczowie. Po posiłku mamy apel, Schodzą się pielgrzymi tłumnie, Dzień zaś kończy ogłoszenie: „Jutro msza o siódmej”.
Autor: Paweł Siek Korekta: Jerzy Wydra zdjęcia z drugiego dnia w galerii Kazanie ks. Karola Mazura z Mszy Św. w Bodzentynie
|